Po lekturze książki „Ru” autorstwa kanadyjskiej pisarki wietnamskiego pochodzenia, Kim Thuy (Kim Thúy), mogę powiedzieć tylko jedno: to trzeba przeczytać! Ktoś powiedział, że ta opowieść „mieści w sobie całą wielkość życia” – i trudno się z tym nie zgodzić.

Wietnam | Urodzona w Wietnamie Kim Thúy w wieku 10 lat przybyła do Kanady…Urodzona w Wietnamie Kim Thúy w wieku 10 lat przybyła do Kanady… (fot. Amin Nooralivand/Instytut Reportażu )

 

Bez pośpiechu

Biorąc „Ru” po raz pierwszy do ręki, pomyślałam, że taką krótką książeczkę (160 str.) przeczytam w mgnieniu oka. Szybko się przekonałam, jak bardzo się myliłam.

Na dłużą chwilę zatrzymała mnie już sama okładka: po tym jak nacieszyłam oczy surowymi, chłodnymi krajobrazami Kanady (tył i wewnętrzna część okładki), usilnie próbowałam odgadnąć znaczenie niesamowitej ilustracji na froncie, przedstawiającej wyrastające z bryły lodu o kształcie łodzi trzy zielone roślinki – zgaduję, że pędy ryżu.

Mimo wszystko

Doszłam do wniosku, że skoro tytuł powieści może mieć trzy różne znaczenia („źródełko”, „upływ” lub „kołysanka”), tak samo w różny sposób interpretować można okładkę. Dla mnie oznacza ona życie (symbolizują je rośliny i kolor zielony) pragnące trwać i rozwijać się na przekór wszystkiemu, nawet w najbardziej niemożliwych warunkach (bryła lodu). Łódź z pewnością jest aluzją do podróży, jaką odbyła autorka książki i która odmieniła jej życie.

Pokaz slajdów

Pierwsze i kolejne strony książki wprowadziły mnie w historię niezwykle smutną, ale i niezwykle pociągającą. Historię złożoną z obrazów, które przewijają się przed oczami czytelnika niczym slajdy, a każdy z nich – choć czasem zajmujący mniej niż pół strony – porusza i zmusza do myślenia.

To właśnie z tego powodu książkę trudno przeczytać szybko, a jednocześnie się ją pochłania.

Siła przyciągania

W tej niewielkiej książeczce znajdziemy wszystko: od okrucieństwa wojny, bólu wygnania i rozpaczliwej walki o przetrwanie począwszy przez miłość rodzicielską, trud dorastania, cienie i blaski więzi rodzinnych po radość ocalenia i próbę odnalezienia się w nowej rzeczywistości.

Język powieści, choć prosty, niepozbawiony jest pięknych metafor, kończących lub rozpoczynających kolejne rozdziały. Słowa, choć tak ich niewiele, wyzwalają w umyśle czytelnika całe bogactwo obrazów. Akcja, choć poszatkowana, nie pozwala się od książki oderwać.

Wietnam | Kim Thúy podpisuje swoją książkę na spotkaniu w księgarni Wrzenie Świata w WarszawieKim Thúy podpisuje swoją książkę na spotkaniu w księgarni Wrzenie Świata w Warszawie ( fot. Amin Nooralivand/Instytut Reportażu )

Magia szczegółów

Bogactwo szczegółów, którego w powieści Kim Thuy nie sposób nie zauważyć, pozwala obserwować wielkie sprawy, typu: wojna, wygnanie, ocalenie, z perspektywy zwykłego człowieka, z perspektywy małego dziecka.

Nie patrzymy na tę historię z góry. Wraz z autorką przemierzamy ulice Sajgonu, wchodzimy do wietnamskich domów, spoglądamy przez druty obozu dla uchodźców i dziwimy się na widok śniegu.

Egzotyka

Powieść dla polskiego czytelnika z pewnością będzie bardzo egzotyczna, dzięki temu, że pozwala na poznanie takich zakamarków azjatyckiego świata, jakich nie znajdziemy w żadnym przewodniku czy książce do historii.

Egzotyka – które to słowo sugeruje coś obcego, odmiennego i osobliwego – przejawia się także w tym, jak autorka przewartościowuje dobrze nad znane fragmenty rzeczywistości, np. pojęcie wojny i pokoju, ceglane ścianki zdobiące mieszkania czy niepozorne brzęczenie much, nie pozwalając już nigdy spojrzeć na nie tak samo.

Przyjemność czytania umożliwił egzemplarz recenzyjny od Wydawnictwa Drzewo Babel.

Kim Thúy, Ru, tłum. Wiktor DłuskiKim Thúy, RU, tłum. Wiktor Dłuski (by www.drzewobabel.pl )

Zainteresują Cię również

1000 lat Hanoi 1000 lat Hanoi
Czy wiecie, ile lat ma stolica Wietnamu – Hanoi? W 2010 roku najstarsze istniejące jeszcze miasto stołeczne w Azji Południowo...
Naród Ba Na Naród Ba Na
Naród Ba Na, zwany także Bahnar, osiedlił się na Wyżynie Centralnej już przed wiekami i tym samym należy do najstarszych...
Lekcje wietnamskiego: Lekcja 24 – wietnamskie być albo nie być Lekcje wietnamskiego: Lekcja 24 – wietnamskie być albo nie być
W kolejnej lekcji poświęconej wietnamskiej gramatyce Annie przedstawi nam, w jaki sposób wykorzystywać czasownik „być”, czyli...
Wspaniałe odkrycie wietnamskich archeologów Wspaniałe odkrycie wietnamskich archeologów
Wietnamscy archeolodzy odkryli kamienną drogę, pochodzącą prawdopodobnie z XIV wieku. Wspaniałego odkrycia dokonano w ruinach...

 

Na tej stronie używamy plików cookie.

Sprawdz politykę prywatności